Nie przypuszczałem, że to się będzie rozszerzać tak szybko. W Wenecji było już, nazwijmy to "sondażowe referendum", wyniki wskazują na przewagę zwolenników niepodległości. Jeśli doprowadzą do referendum, tak jak np. w Szkocji i jego wynik wskazywałby niepodległość, a niezadowolenie z "rządów Rzymu" nie jest raczej małe, więc Wenecja może być przyczyną lawiny. A potem mogą znaleźć się kolejne regiony…
Włochy w swej ich historii przechodziły różne podobne okresy. To zresztą rzecz normalna, że pod wpływem sytuacji gospodarczej narastają pewne ruchy separatystyczne, ale do podziału Włoch myślę, że daleka droga. Po pierwsze w pokojowym charakterze nikt się nie zgodzi na separację. Musieliby stworzyć armię, co raczej nie jest możliwe, a przynajmniej nie na taką skalę, aby wojować, co by nie było z... NATO. Po drugie, żeby doszło to do skutku muszą być uwarunkowania geopolityczne. Moim zdaniem jeśli nie pojawią się w takim Veneto "zielone ludziki", to w Europie nowy ład nastąpi dopiero w wyniku dużej regionalnej (nie mówię już o światowej) wojnie.
Swoją drogą bawią mnie te argumenty, że oni są tacy silni gospodarczo, że po separacji UE weźmie ich od razu z otwartymi ramionami. Są obecnie silni, bo to wynika z konsolidacji rynku, sojuszów ekonomicznych. Po odłączeniu mogą wpaść na długie lata w recesję. To nie jest takie kolorowe jakby się mogło wydawać. Faktem jednak jest, że UE na przestrzeni ostatnich dekad mocno się zbiurokratyzowała i odchodzi od obywateli, co w krajach szczególnie dotkniętych kryzysem może wywoływać takie nastroje niezadowolenia.