Ja mogę rozwiać tylko część Twoich wątpliwości, ponieważ
Aeroporto Guglielmo Marconi di Bologna odwiedziłem końcem roku 2013 i też miałem tam przesiadkę. Różnica była taka, że miałem zdecydowanie więcej czasu. A terminal był wtedy w totalnej przebudowie.

Szkielety nowych konstrukcji, tymczasowe przejścia, ścianki z regipsów i kable wiszące z sufitu były wszędzie. Od tego czasu pewnie nastąpiły zmiany.
wowa pisze:NIESTETY: Ryanair nie sprzedaje biletów wieloetapowych, a zatem nie musi organizować transferu między kolejnymi samolotami.
Zgadza się, nie występuje coś takiego jak bilety wieloetapowe, są tylko z punktu do punktu i w Ryanairze nie istnieje coś takiego jak transfer. Wszystkie przesiadki są na własną odpowiedzialność. Nawet jakbyś miał lecieć fizycznie tym samym samolotem na obu trasach, to musisz z niego wysiąść udać się do terminala, a potem wsiąść ponownie.
wowa pisze:1. Czy lotnisko w Bolonii posiada strefę, przez którą można się dostać z samolotu, którym właśnie się przyleciało, od razu do strefy z "gate'ami", bez ponownych kontroli?
Na planie terminalu nie mogę znaleźć czegoś takiego jak tranzyt. Jak ja byłem, to wtedy taka opcja nie była dostępna.
wowa pisze:2. Czy Ryanair akceptuje pierwsze sprawdzenie karty pokładowej dopiero przy "gate'cie"?
Jeśli podróżujesz z bagażem podręcznym, to tak. Jeśli masz do nadania bagaż, to pierwsza weryfikacja jest przy stanowisku check-in.
wowa pisze:Coś takiego to w ogóle istnieje - kiedyś tego doświadczyłem; wówczas bagaż check-in jest przez obsługę lotniska transferowany do następnego samolotu, bo jego podjęcie przez pasażera oznaczałoby wyjście ze strefy transferowej i konieczność ponownych kontroli.
Istnieje, ale nie w Ryanairze.

Jak lecisz z przesiadką przez jakiś hub, trasa np. WRO – CTA, to nadajesz bagaż we WRO, a odbierasz w CTA, a to, że po drodze przesiadasz się jeszcze w MUC, MXP, to już bagaż Cię nie interesuje. Jesteś wtedy pasażerem tranzytowym. Plus tego systemu jest taki, że jak pierwszy lot się spóźni, to przewoźnik zapewnia Ci lot następnym. O minusach nie będę pisał.
